Chińskie firmy coraz częściej robią bardzo interesujące smartfony, ale nadal wiele z nich to kopie innych produktów. Oczywiście są firmy jak chociażby Xiaomi, które robią unikalne produkty i świetnie im to wychodzi, ale bardzo często możemy przeczytać o produktach wzorowanych na Samsungu czy HTC. Land Rover A9 również nie jest wyjątkowy, ale i tak jest bardzo ciekawy.
Land Rover A9 wyposażony został w 4.3-calowy ekran o rozdzielczości qHD pokryty Gorilla Glass, 8-rdzeniowy procesor MediaTek MT6592 o taktowaniu 1.7 GHz oraz 2 GB pamięci operacyjnej RAM. Poza tym znajdziemy w nim także 16 GB pamięci wbudowanej, 13-megapikselowy aparat główny (2 mpix na przednim panelu) oraz baterię o pojemności 3000 mAh. Dla nas dobrą wiadomością będzie również fakt, że oprócz NFC czy dwóch slotów na karty sim obsługuję on łączność WCDMA.
Jednym tym co go wyróżnia oprócz logo Land Rover’a na tylnym panelu to niezwykła wytrzymałość potwierdzona certyfikatem IP68. Jest to pierwszy wytrzymały smartfon, który może pochwalić się 8-rdzeniowym układem MT6592. Według zapewnień producenta możemy zanurzyć go do głębokości 1.5 metra oraz zrzucić go z 2.5 metra i nie powinien on doznać żadnego uszczerbku.
Źródło: gizmochina.com





Będzie na wyposażeniu Land Rovera? 🙂
Z nazwą to przesadzili, poza chiny z tą nazwą nie wyjdzie.
Skoro dali logo LR to chyba jakieś umowy zostały podpisane.
Gdzie jest to log? Jeśli to nie wyjdzie poza China to mogą tam nawet samsung napisać 😛
“na tylnym panelu”
Wychodzą z logo land rover, discovery, jeep.
Na aliexpress już za 170$
Hmmm telefon za niecałe 300$ – całkiem ciekawa propozycja, chyba się skuszę.
Kupiłam taki telefon rok temu, kosztował ponad 900zł, reklamowany jako super wytrzymały, od początku sam odrzucał część połączeń ( serwis uznał że może ja coś ustawiłam i odrzuca połączenia przeze mnie wyznaczone, bzdura!!!!!, )przy pierwszym upadku pękł panel dotykowy, gwarancja nie pokryła naprawy ( a miał być super wytrzymały, ale ok) zapłaciłam 250zł i czekałam ponad 2 miesiące, aparat został wysłany do serwisu, zwrócony ( bez siatki zabezpieczającej głośnik) następnego dnia aparat nie chciał się ładować – został ponownie odesłany do serwisu. Serwis uznał że telefon to straszy szmelc i gwarancja nie obejmuje tego typu napraw, za naprawę zapłaciłam ponownie, po otrzymaniu telefonu, teraz wyłącza się sam, raz się sam włączy raz trzeba go włączyć a raz w ogóle żeby go uruchomić trzeba wyjąć baterię. Pan który sprzedał mi ten aparat uznał że ponieważ on został uszkodzony w wyniku upadku to gwarancja już w ogóle nie obowiązuje, dodam że naprawiamy był w serwisie wyznaczonym przez sprzedawce. Żaden serwis nie chce podjąć się naprawy – nie ma do tego schematu ani informacji w sieci.