Warning: Illegal string offset 'session_data' in /home/swiatand/domains/swiatandroid.pl/public_html/wp-content/plugins/facebook-publish/init.php on line 30
» Chińczyk w przebraniu: czy warto kupić polski smartfon?

Chińczyk w przebraniu: czy warto kupić polski smartfon?

A niechaj narodowe wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi i…swoje telefony mają. Tak należałoby rozpocząć ten wpis. Czcionka powinna być pogrubiona a na grafice powinien pojawić się Mikołaj Rej na tle jakiejś polskiej fabryki smartfonów ale jest pewien haczyk. “Polskie” telefony produkowane są w Chinach. Ze wszystkimi tego wadami i zaletami, i to na nich dziś skupimy uwagę, usiłując znaleźć odpowiedź na pytanie: czy warto kupić “polskiego chińczyka”?

Krótka historia polskich smartfonów z Androidem

Logo: Modecom

Logo: Modecom

Zaczęło się niepozornie. Skala przedsięwzięcia była i jest nieporównywalnie mniejsza od tej, jaką raczą nas rdzenni, chińscy producenci czy też oczywiście globalne firmy, jak Samsung, Sony czy Nokia. Mimo wszystko, w świadomości polaków utrwaliły się takie marki, jak Modecom, Tracer a zwłaszcza GoClever, który przeszedł całkiem daleką drogę, przebojem wdzierając się także na rodzimy rynek budżetowych tabletów. Zupełnie, niczym pewna osada Galów otoczona przez Rzymian, ci malutcy producenci, nie robiąc sobie wiele z działań prężnej konkurencji, potrafią zaoferować użytkownikom całkiem sporo.

Jak bardzo polskie są nasze rodzime telefony?

/Fot: Twicepix, Flickr, CC

/Fot: Twicepix, Flickr, CC

Niestety, ale ich polskość jest na poziomie zbliżonym do tego, jak świeży jest złocisty kurczak z grilla w hipermarkecie. Generalnie rzecz ujmując, nie można jednoznacznie skrytykować tych urządzeń. Firmy fizycznie istnieją w Polsce, często współpracują z dużymi sieciami, jak chociażby Tracer, znany wszystkim maniakom komputerów z tak zwanych “peryferiów komputerowych” dobrej jakości, GoClever, jak wzmiankowałem już wyżej, radzi sobie dobrze na rynku tabletów a Modecom z powodzeniem tworzy nawigacje, które w niczym nie muszą ustępować droższej konkurencji.

Większość użytkowników zwraca uwagę na bardzo ważną cechę polskich producentów, jaką jest solidna, bezpieczna gwarancja, często przyznawana na okres dwóch lat w systemie door-to-door. Zresztą, nawet jeśli D2D akurat nie obowiązuje, to bogata sieć punktów dystrybucyjnych pozwala odesłać zepsute urządzenie polskiej firmy do naprawy w niemal każdym średniej wielkości mieście. A za kuriera nie zapłacimy majątku, bo to przecież przesyłka krajowa.

Zupełnie inaczej sprawa wygląda w przypadku podejrzanie tanich, “rdzennie chińskich” urządzeń. O ile ich cena dość często wygrywa z ofertą polskich firm, o tyle gwarancja, to już kwestia bardzo umowna. Nie dość, że zazwyczaj udzielana jest na okres dwunastu miesięcy, to jeszcze nader często można spotkać się z wytłuszczonym drugiem, że serwis gwarancyjny znajduje się w Chinach a koszt przesyłki bierze na siebie właściciel urządzenia.

Odpowiadając na pytanie, jakim zacząłem ten akapit: polskość w takich urządzeniach, jak te od Tracera czy Modecomu zaczyna się zwłaszcza na takim luksusie, jak określone standardy produkcji i jasnych zasadach w kwestii udzielania gwarancji. Łudzi się każdy, kto założyłby, że wszystkie te komórki, nawigacje czy “peryferia” powstają w jakichś rodzimych fabrykach, gdzie przy wejściu stoi wielki znak z napisem “dumnie produkowane w Rzeczypospolitej”. Jak większość produktów, większość z nich posiada zarezerwowane swoje własne taśmy w jakichś fabrykach w Państwie Środka i później, czy to drogą morską, lądową czy powietrzną, te polskie komórki trafiają do centrali, skąd dystrybuowane są dalej, do marketów różnych sieci czy do prywatnych odbiorców, którzy nauczyli się nimi handlować w sieci.

Zaktualizuj się wreszcie!

W czym “Chińczyk” wygrywa z polskim telefonem, rzecz jasna poza ceną? Wydaje się, że zwłaszcza dla coraz to bardziej uznanych producentów, jak OPPO, Xiaomi, Meizu, Lenovo, czy Huawei, kluczową rolę odgrywa aktualizacja oprogramowania oraz specyfikacja techniczna. Polskie firmy szczególnie upodobały sobie telefony dla osób starszych (ach, MyPhone) oraz przeciętnej jakości telefony komórkowe ze slotem kart Dual-SIM pakowanym wszędzie, gdzie tylko to możliwe. Wspomniane wyżej firmy, nie dość, że rywalizują na poważnie z potentatami na rynku z użyciem kryterium ceny, to jeszcze z premedytacją dobijają polski przemysł pakując potężne, 4-rdzeniowe układy pracujące czy to na Snapdragonie czy na MediaTek’u, nie stronią od ekranów pracujących w rozdzielczości qHD lub HD a aparaty fotograficzne o dobrej ogniskowej i matrycy rzędu 13 megapikseli potrafią skutecznie oczarować.

Rosnącą rolę odgrywa także autorskie oprogramowanie, czy to te, które instalowane jest w telefonie, czy też aplikacje przeznaczone na komputer a mające na celu pomoc w szybkim zaktualizowaniu softu naszego telefonu. Nie wiem, ile procent polskiego rynku inteligentnych telefonów z Androidem należy do polskich firm, jednak oczywistym jest, że nie jest to cyferka rzucająca na kolana. Oznacza to długie czekanie na aktualizacje, które dodatkowo, ze względu na ubogą lub co najwyżej przeciętną specyfikację techniczną, mogą wyrządzić tyle samo dobrego, co złego. Na popularnym forum developerskim, XDA-Developers na próżno szukać wielowątkowych dyskusji o polskich komórkach, co w dużej mierze przekreśla także wsparcie nieoficjalnych projektów, jak AOSP czy Cyanogenmod’a.

Najbardziej znane polskie komórki

GoClever Insignia 5 /Fot: producenta

GoClever Insignia 5 /Fot: producenta

W tym wypadku, pod słowami najbardziej znane kryje się także ukryty przekaz podprogowy, iż są to jedne z najbardziej zaawansowanych technologicznie telefonów “Made in Poland”.
Na pierwszym miejscu podałbym Goclever Insignia 5.
Urządzenie kosztujące niecałe 800 złotych oddaje do naszej dyspozycji:

  • 4-rdzeniowy procesor o taktowaniu 1.5 GHz sygnowany logo MTK
  • 5-calowy ekran wykonany w technologii IPS o rozdzielczości 1280×720 px
  • Baterię o pojemności 2000 mAh
  • nieodzowny dla polskich producentów slot dwóch kart SIM (DualSIM)
  • 1 GB pamięci RAM
  • 4 GB dla użytkownika + slot na karty microSD
  • Android 4.2

Nieźle, jak na 800 złotych, prawda?

Ciekawie wygląda też MODECOM XINO Z46 X4, napędzany 4-rdzeniowym procesorem (1.2 GHz), z ekranem 4.6 cala wykonanym w technologii IPS o rozdzielczości qHD. Znalazło się miejsce na 1 GB pamięci RAM, 4 GB na dane z opcją rozbudowy oraz na całkiem niezły aparat 8.0 Mpix HD flash LED Auto Focus (3264 x 2448). Nie mogło obyć się oczywiście bez slotu DualSIM.

Wraz z modelem o skomplikowanej nazwie, Modecom otworzył nową, autorską linię XINO, która ma spore szanse na zapisanie się złotymi zgłoskami w historii zmagań polskich producentów ze światem smartfonów.

Modecom XINO Z46 X4 /Fot: producenta

Modecom XINO Z46 X4 /Fot: producenta

Te dwa urządzenia, to nie jedyne, ale jedne z niewielu chlubnych wyjątków, na które warto zwrócić uwagę, mając przed sobą dylemat, czy kupić Chińczyka czy tytułowego Chińczyka w polskiej skórze. Każda decyzja będzie zapewne okupiona wieloma godzinami czytania opinii o danych telefonach, analizą możliwych zysków i strat, jednak – o ironio – w ostatecznym rozrachunku, walka może być całkiem zacięta!

Słowo o “okazjach”

A może komuś smartfona “made in Poland” o jakże popularnej specyfikacji, gdzie 2-rdzeniowy procesor w asyście 512 MB RAM (o ile mnie pamięć nie myli, tyle miał kilka lat temu Samsung Galaxy S i9000) na Androidzie 4.2? Nawet w promocji dają aparat o matrycy 2 Mpix i 4 GB na pliki? Jasne. Ludzie kupują, instalują dziesiątki aplikacji a potem głowią się, czemu telefon działa z szybkością, jaką na dystansie 100 metrów rozwija leniwiec. Niestety, ale przez takie właśnie śmieszne hybrydy, polskie firmy narobiły sobie negatywnego PR-u w świecie smartfonów z Androidem na pokładzie. Mając na uwadze te właśnie urządzenia, aż chce się powiedzieć, że polski smartfon, na tle chińskiej konkurencji z wyższej półki, to taka jakby jąkająca się papuga w sklepie uznanego hodowcy, gdzie inne ptaszyska bez trudu potrafią recytować fragmenty Inwokacji, Szekspira czy nucić Odę do radości: może i lekko opóźnione, ale trzeba je kochać, jak każde inne. Bo w końcu własne. 😉

46 komentarzy do tej pory.

  1. Dzony pisze:

    Wszyscy są zapatrzeni w takie firmy jak Samsung, Sony czy HTC bo chińczyk jest do dupy. Szkoda że nie wiedzą że te firmy to też są chińczyki 😀

    • MST pisze:

      Nie są, są tam produkowane ale nie są chinolami, dzięki temu telefony nawet jeśli czasem już mniej wydajne to mają szansę na nowszego androida i CM. Na 6589 jest 4.2.2 i nic już nie dostaniesz, mtk na to nie pozwoli.

      Nazywać te polskie firmy producentami to duże nadużycie ;D

      Goclever wygląda fajnie ale ta bateria… no i wiadomo aktualizacji do 4.3 i 4.4 nie dostaniecie, nawet jakby GC chciało to jest tam zapomniane szybko mtk.

      • marung69 pisze:

        Jednak dużym plusem jest normalna 24 miesięczna gwarancja czego w chinolach nie oświadczysz, nawet nasz ulubiony portal na którym właśnie piszemy oferuję gwarancję realizowaną w Polsce ale 12 miesięczną.

        • Heniek pisze:

          jesteś tego pewien? weź sobie do ręki kartę gwarancyjną Goclever i przeczytaj punkt dot. okresu gwarancji. dla wyświetlaczy LCD przewidziano 6 miesięczną gwarancję. generalnie Goclever ma dość nieciekawą opinię jeśli chodzi o serwis. szkoda, bo Insignia 5 oraz Insignia 5x to naprawdę fajne telefony. wg informacji dostępnych w necie ich wadą jest brak możliwości instalacji aplikacji na kartach pamięci. ponoć nad tym pracują…

          • marung69 pisze:

            nie jest tu mowa tylko o Goclever …
            Do wyboru masz Modecom, myphone, prestigio i inne

        • Heniek pisze:

          piszesz ogolnikowo, a pozniej odwracasz kota ogonem. dyskusja z toba nie ma sensu.

          • Marung pisze:

            nie no to samo można powiedzieć o tobie, najpierw marudzisz że hinole w przebraniu mają kiepską gwarancję a później wskazujesz jednego producenta…

  2. TroMarek pisze:

    512mb ram, jak to android 4.0 ledwo ciągnie i się ciągle przycina. A dorzucić do tego jeszcze aplikacje to już wgl porażka. Jak poszukamy “wyszukiwaniem obrazem google” np: tabletu na przykład GoClever, często możemy znaleźć tak samo wyglądający tablet z dokładnie tą samą specyfikacją tylko pod inną nazwą. Czyli tak na prawdę firma jakaś produkuje ten tablet i pozwala nadrukować logo innej firmy(NP: POLSKIEJ).

    • GieKa pisze:

      4.0 może i ledwie uciągnie ale 4.4 ma działać płynnie na 512 MB. Tylko ciekawe kto wypuści aktualizację dla takich urządzeń? 🙂

      • marung69 pisze:

        ma mtk to nikt na Qualcomach to może i coś nieoficjalnego się pojawi. Co do 512mb ramu fakt mało ale nie trzeba mieć tysiąca otwartych aplikacji w tle…

  3. Adamo pisze:

    Niestety w większości te chińskie smartfony mają jedną olbrzymią wadę: totalnie badziewiarską jakość zdjęć wykonywanych tymi aparatami, gdzie idzie się na ilość Mega pixeli a nie zwraca uwagi na jakość. Kup samsunga galaxy S3 sprzed roku i najnowszego chinola. Zrob zdjęcie jednym i drugim – różnica powalająca na rzecz tego starszego ale firmowego telefonu. Dlatego jeszcze nadal “chinskie to szit”. I tu podobnie jest z tabletami. Chetnie dowiedzialbym sie jaki chinski tablet robi na prawde powaznie dobrej jakosci fotki, bo jeszcze nie spotkalem takiego.

    • TroMarek pisze:

      Właśnie tego brakuje mi najbardziej w chińskich smartfonach. Wielka szkoda, że jakość filmików i zdjęć jest kiepska, gdy teraz coraz żadziej się używa aparatów cyfrowych, a kożysta się ze smartfonów. Gdyby w tych droższych chińskich smartfonach zastosowywali świetne aparaty, nawet kosztem mocy procesora, wagi czy wielkości z pewnością chińskie by nie musiało znaczyć badziewiarskie. Ale póki ludzie nie zrozumieją, że nie można mieć wszystkiego, i czasami trzeba pójść na takie ustępstwo jak wstawienie trochę słabszego procesora(którego mocy i tak najprawdopodobniej w pełni nie zużyjemy), nie mamy co liczyć na zmianę podejścia chińskich producentów.

      • GieKa pisze:

        Praw optyki nie oszukasz. Cyfrówki zawsze będą robiły lepsze zdjęcia. Większa matryca, większy obiektyw. O ile w dobrym świetle zdjęcia z malutkich aparacików w smartfonach mogą wyglądać dobrze o tyle w słabszym oświetleniu zawsze będzie tragedia.

        • marung69 pisze:

          tak ale są telefony z aparatami które robią przyzwoite zdjęcia i są takie co malują piękne abstrakcje…
          Nie mówię że by to lustra były ale są granice przyzwoitości …

  4. GieKa pisze:

    Z “Polskimi” tabletami jest o tyle lepiej że najczęściej są to jakieś Ramosy czy Shoguny z inną nazwą. Jeśli chiński produkt dostanie aktualizację lub ktoś mądry skleci ją sam, będzie pasowała do polskich tabletów. W telefonach raczej nie można na to liczyć. Chyba nie ma mądrych głów które by się tym zajęły.
    Najlepszy jest sposób przedstawiania tych polskich smartfonów. Można by odnieść wrażenie że na głowę biją iPhone’y czy S4. Np. filmiki GoClevera http://www.youtube.com/user/GocleverTechnology W tych filmikach z dwoma panami jest z jednej strony coś zabawnego a z drugiej przerażającego 🙂

  5. Ada$ pisze:

    Chiński schit jeszcze z tego powodu że nie ma gwarancji! Wole kupić n LG L9 II za 800 zł i mieć telefon gwarancję 24 miesiące i wsparcie techniczne od razu bez czekania… niż płacić 300$ za telefon którego tak naprawę chiński producent lub dystrybutor nie umie nawet wysłać bądź nie chce wysłać do polski dlatego, że zarabiają po 8$ z każdej transakcji z paypal.
    Dziennie jeden sprzedający potrafi mieć po kilkaset takich operacji. Klient po odczekaniu 60 dni i złożeniu roszczenia dostaje kasę spowrotem z peypala ale chińczyk z tej kasy zabiera swoje 8$ kosztów transakcyjnych. A telefon który kupił klient nigdy nie został wysłany do PL, zamiast tego klient otrzymuje lewy numer trekingowy i czeka do usranej 🙂 Dlatego nie nagnajcie już na tych oszustów chińczyków proszę.

    • Take-kun pisze:

      shit*
      To, że ty się na tym nacięłaś, to nie znaczy, że tak jest za każdym razem! Chińskie smartfony, które są produkowane na rynek chiński są o wiele lepsze, jeśli chodzi o stosunek jakość/cena.

    • marung69 pisze:

      Ada$ akurat seria L a dokładnie jej druga odsłona to jakaś masakra na stockowym sofcie, sam męczę się z p710. Telefon nie jest zły ale ma kilka denerwujących mankamentów plus jeden duży – brak możliwości instalacji aplikacji w pamięci wewnętrznej. PATOLOGIA !!

  6. Take-kun pisze:

    Większość polskich firm (jak chociażby Pentagram) po prostu branduje chińskie produkty na swoje. Właśnie to jest przyczyną tego, że jeden tablet ma w każdym kraju inną nazwę, mimo iż na początku nazywał się literka-jakieś numerki

    • marung69 pisze:

      niech sobie brandują ale dorzucają do tego 24-misięczną gwarancję a to piechotą nie chodzi…

      • ainol pisze:

        Tak tylko przeczytaj sobie warunki tej gwarancji. Praktycznie 24 miesiące to masz tylko chyba na obudowę, gdyż lcd, dotyk czy bateria zazwyczaj tylko 6 miesięcy.

        • Marung pisze:

          baterie to wszędzie 6mc gwarancji, dotyk fakt trochę przegięcie. Kazam ma ciekawe podejście do gwarancji na ekran:) warto poczytać

          • TroMarek pisze:

            Co ciekawe, mi bateria w moim Chińczyku,zauważalnie osłabiła się po 6 miesiącach od zakupu. Przypadek, czy zamierzone działanie? Oto jest pytanie…

    • GieKa pisze:

      Lepsze brandowanie niż tworzenie jakiegoś wynalazku tylko na potrzeby naszego kraju. Większe prawdopodobieństwo że ktoś pogrzebie w ROM-ie.
      Ciekawe ile trzeba by zamówić urządzeń by chińska fabryka zrobiła je wg. naszych zachcianek? Wygląd, podzespoły, soft wg. naszych wytycznych. 1000 szt. czy raczej 10000?

      • ainol pisze:

        W Chinach możesz zamówić dwa rodzaje produktów tzw. “public model” i “private model”. Public model cechuje się tym że może go produkować każda fabryka i drukować na nim jakie chce logo. Na rynku jest dużo tabletów czy telefonów identycznych z wyglądu różniących się zazwyczaj logiem na obudowie.
        Jeżeli chcesz tylko aby fabryka nadrukowała twoje logo na urządzeniu i pudelku wystarczy zamówić 500-1000szt.
        W chinach są firmy które zajmują się projektowaniem urządzeń. Jeżeli fabryka chce mieć tylko i wyłącznie swój model zgłasza się do takiej firmy i ona projektuje urządzenie od podstaw. Taki projekt może kosztować nawet 50000usd. Wtedy fabryka ma to tego modelu pełne prawa tzw “private model” i nikt go nie może produkować. W tym przypadku ilość nie gra roli płacisz za projekt, a ile sztuk chcesz wyprodukować to zależy już od Ciebie.

        • GieKa pisze:

          Niesamowity kraj. I to zaledwie w kilka lat produkcji takich urządzeń. Jak tak dalej pójdzie to za 5 lat każdy będzie mógł sobie zamówić tv, smartfona, tablet, laptopa w identycznych stylistycznie obudowach, w identycznych kolorach i na dodatek z naszym imieniem 🙂

    • Piotr pisze:

      Gwarancję to i owszem dorzucają, ale serwis to już inna bajka. Zwykle polega to na tym, że jak tablet/telefon ląduje w serwisie to się go nie naprawia, bo producent nie zamówił części, tylko się go wymienia na nowy egzemplarz. Co jest zresztą tańsze, bo np. taki nowy ekran czy digitizer kosztują przeciętnie od 10-15$ + sprowadzenie tego do kraju + ocertyfikowanie + zamówienie hurtowej liczby sztuk, gdzie sama wartość urządzenia często-gęsto wynosi 50-70$ (mówię tu o gocleverach maści wszelakiej czy myphonach)

  7. marung69 pisze:

    w sumie to protestował bym tego Goclever Insignia 5, nie ma co spisywać ich na straty. Tak sobie przeglądam zdjęcia tego i obudowa wygląda na solidną. Podzespoły i tak sporo lepsze od mojego obecnego fona więc może być ciekawy.

  8. Kamila pisze:

    Chińczycy świat elektroniki mają w małym palcu . A Polacy potrafią tylko naśladować , i nawet jak robią dobry sprzęt to można znaleźć części Made in China .

    • marung69 pisze:

      no faktycznie Chińczycy nic nie naśladują, mają swój unikatowy “dizajn”, nie kopiują samsungów, ajfonów, hateceków…

  9. Piotr pisze:

    Oj przestańcie chrzanić, że 512mb RAMu dla JB to za mało. Mam kilka takich telefonów i jakoś żaden się nie tnie, a każdy ma zainstalowane kilkadziesiąt aplikacji i jest używany. Jak sobie nawalisz śmiecia to i ośmiordzeniowiec z czterema gigabjatmi RAMu będzie się ciął jak oszalały, ale jak odpowiednio zadbasz to i Samsung galaxy Mini nie będzie się zawieszał. RAMu im więcej tym lepiej, ale 512mb też jest używalne bez straty dla zdrowia psychicznego.

    • Marung pisze:

      no wiesz ale niektórzy wstydzą się jak kolega zapyta ile masz ramu a ty tylko 512…

    • TroMarek pisze:

      Jest mało. Mam telefon z 1gb ram i dwurdzeniowym procesorem 1.0 GHz. Kiedyś miałem bardzo dużo nawalonego śmiecia, a telefon jakoś mi się nie wieszał. Mój brat ma SONY z 512mb ram i mu się przycina tak, że nie wyobrażam sobie kożystania z tego telefonu przez dłuższy czas. Piotrze, może się po prostu przyzwyczaiłeś i nie zauważasz tego że nie do końca płynnie chodzi?

  10. Tomasz pisze:

    Przed ZTE V967s miałem SGS i faktycznie czasem brakowało mu ramu. Obojętnie jakby nie patrzeć, 512 MB to za mało dla Androida.

  11. Azawakh pisze:

    , Ciekawy wpis dotyczących polskich importretów uważających się z marketingowego punktu widzenia za producentów, których udział w produkcji tak naprawdę ogranicza się jeszcze w wielu przypadkach do przebrandowania jakiegoś OEMa. Pierwszymi polskimi firmami, które w ten sposób działają są wrocławskie spółki myPhone i Trak, które zanim wprowadziły pierwsze smartphony prowadzały z Chin zwykłe telefony, telefony z odbiornikiem tv a także telefony dla seniorów i wzmocnione do trudnych warunków.
    Jako pierwsza smartphony do swojej oferty wprowadziła frma myPhone i były to A210 Proxion (orygnalnie i-mobile ie 6010) oraz A320 Next (General Mobile DSTL1). Oba były totalnymi gniotami oferowanymi w zawyżonej zdecydowanie cenie odpowiednio 900 i 1200 złotych (w niższej cenie można było kupić zdecydowanie lepsze LG GT50 i Samsunga Galaxy 3 Apollo). Ani Proxion ani Next sukcesu w takiej sytuacji odnieść nie mogły bo ludzie na takie coś nabrać się nie mogli. Natomiast Trak jako pierwszy wprowadził pierwsze tablety, które również technicznie były zapóźnone w stosunku nawet do innych chińskich produktów (Huawei Ideoas S-7 105) o Samsungu Galaxy Tab P1000 nie wspominając.
    Cóż początki były jak widać bardziej niż skromne…
    Potem przyszły kolejne firmy trudniące się importem brandowanych przez siebie urządeń jak Goclever, Vedia, Modecom, Tracer, Overmax, Kruger & Matz itd.
    To co wyróżnia produkty wszystkich tych firm to dwa simy oraz bardzo średnia specyfikacja przypominająca produkty npLG z roddziny “L” pierwszej generacji bo druga została poważnie już zmodyfikowana i na plus odstaje od tego co nam oferują polscy przedsiębiosrcy. Owszem sytuacja od czasów pierwszych androidowych myPhonów bardzo się zmieniła na plus i ich produkty awansowały z bardzo prymitywnych lowendów stały się urządeniami klasy niższej średniej i jestem ciekaw kiedy zaczną się pojawiać produkty typowej klasy średniej z większą pamiącią ROM (minimum 8GB) i podzespołami bardziej renomowanych producentów niż Allwinner, Telechip, Rockchip? Byłoby bardzo pozytywnie wizerunkowo dla nich a dla użytkowników bardziej przyjemne w używaniu. Tu pewnym wyróżnikiem stał się Goclever ze swoim modelem Insignia 5/5X. Odnoszę wrażenie, że tej firmie szefostwo nieco przejrzało na oczy i zauważyło, że nie tylko niska cena się liczy ale także pozostałe czynnniki jak np specyfikacja mogą mieć wpływ na dobrą sprzedaż i zadowolenie użytkowników i myślę, że jest to dobry ruch z jej strony i byłoby dobrze gdyby Goclever nadal szedł tą drogą a pozostali sprzedawcy brali z niego pozytywny przykład.

  12. GieKa pisze:

    Taki sobie artykulik o supermarketowych tabletach http://wyborcza.biz/pieniadzeekstra/1,135436,15075916,_Pieniadze_ekstra__przeswietlaja_tanie_tablety_z_supermarketu.html O Vido, Ondach czy Teclast to chyba oni nie słyszeli.

  13. g2521 pisze:

    Autor artykułu pisze o slocie na dwie karty sim , jakby to była wada. Dla mnie mnie jest to zaleta, o ile przełączanie między numerami jest sprawne i nie zawiesza się. Po co nozić kilka aparatów. Nie ma co się śmiać z naszych producentów. Popatrzmy na drogę przemysłu motoryzacyjnego Korei, a nawet Japonii. Podobnie może być z rodzimymi producentami telefonów. Uwaga do jednego z komentatorów. Określenie “chinole” pachnie pogardą, a nawet rasizmem. Większość podzespołów produkowana jest w Chinach ( i tych, i tych). Oni cały czas się uczą i pewnie będziemy niedługo wzdychać na widok i z powodu parametrów urządzeń produkowanych przez nich.

  14. daniel pisze:

    sam mam myPhone Infinity 3G a wczesniej takze Next, i zlego slowa o myphone powiedziec nie moge, infinity to klasa premium

    • asia pisze:

      wszytskie te smartfony i tak miały stycznosc z produkcja chinską.. aczkolwiek przy zmianie smartfona miesiac temu wybrałam jednak ten , za który nie płace za marketing aż tak drogo, tj myphone infinity

  15. greg pisze:

    z “polskich” smartphonow w pelni polecam myPhone, mialem Cube i mam Lune, oba są dobre

Zostaw komentarz do asia