Hugo Barra jest byłym pracownikiem Google i jedną z bardziej znanych twarzy firmy Xiaomi. Po premierze najnowszego modelu Mi 4i wśród wielu osób pojawiły się pewne pytania, którymi atakowany był co rusz oficjalny profil firmy na Twitterze jak i na Facebooku. W związku z tym Hugo Barra postanowił odpowiedzieć na część z nich za pomocą krótkiego filmu, z którym możecie się zapoznać poniżej:
Jednym z najczęściej zadawanych pytań było to dotyczące ilości miejsca dostępnego dla użytkowników. Na ten moment produkowana jest tylko wersja telefonu wyposażona w 16 GB pamięci na dane, z czego dla użytkowników pozostaje około 11 GB. Niestety nie znajdziemy tu żadnego slotu na karę microSD. Hugo Barra wyjaśnia, że jest to spowodowane zminimalizowaniem płyty głównej i zacieśnieniem znajdujących się tam komponentów. Niestety zastosowanie dużej i płaskiej baterii oraz slotu Dual SIM uniemożliwiły dołączenie również slotu na kartę microSD. Na razie nie ma też planów na wprowadzenie wersji z pamięcią 64 GB. W wywiadzie jednak pojawiła się informacja, że przy odpowiednio dużym zapotrzebowaniu istnieje szansa na wprowadzenie również takiej wersji. Oczywiście odbije się to również na cenie telefonu.
Kolejnym ważnym tematem jest zastosowana w Xiaomi Mi 4i warstwa ochronna panelu dotykowego. Wśród wielu opisów na stronach internetowych pojawia się informacja o tym, że jest to Corning Gorilla Glass 3. Barra zaprzeczył temu jednym zdaniem, w którym powiedział, że użyty materiał jest stworzony przez firmę Corning, jednakże był on zaprojektowany na specjalne zamówienie. Ekran LCD z panelem dotykowym i ochronnym szkłem jest niewiele grubszy niż karta kredytowa.
Ostatnią, ale nie mniej ważną rzeczą jest użyty w tym urządzeniu aparat. Jest to dokładnie ta sama jednostka wykorzystana w Xiaomi Mi Note. Na kilku testach zdjęcia robione tym konkretnie urządzeniem zrobiło bardzo pozytywne wrażenie. Nie inaczej ma być przy Mi 4i.
Źródło: PhoneRadar
Pisaliśmy ostatnimi czasy o zapowiedzianej premierze nowego “globalnego smartfona“. W większości przypadków producent decyduje się na obniżenie cen swoich starszych produktów, by zrobić miejsce na nowsze urządzenia. Nie inaczej jest w tym przypadku. Nie jest to duża różnica, ale przy rosnącym kursie dolara każda – nawet najmniejsza zmiana cieszy.
Xiaomi Mi4 charakteryzuje się dużym i czytelnym 5-calowym wyświetlaczem w rozdzielczości Full HD. Do tego dochodzi oczywiście szybki SoC Qualcomm Snapdragon 801 pracujący w oparciu o 3 GB pamięci RAM. Mimo prawie roku na rynku smartfon ten jest nadal bardzo często wybierany ze względu na swoją wysoką wydajność i bardzo dobry stosunek ceny do jakości. Wiele osób przykłada również szczególną uwagę do częstych aktualizacji systemu operacyjnego MIUI w wielu wersjach językowych.
Mimo wyprzedaży, cena Xiaomi Mi4 nadal oscyluje w okolicach 1000 złotych. W pewnym momencie najtańszą wersję można było nabyć już za odpowiednik 969 złotych, licząc oczywiście po ubiegłorocznym kursie dolara. Cena Xiaomi Mi4 w wersji 16 GB spadła dzisiaj z 322 dolarów do wartości 290 dolarów, czyli około 1070 złotych. Xiaomi Mi4 w wersji 64 GB kosztuje 350 dolarów (około 1320 złotych) po obniżce o 35 dolarów.
Źródło: GizChina
Xiaomi w ubiegłą sobotę rozpoczęło wysyłanie zaproszeń na wydarzenie w Indiach, podczas którego ma być zaprezentowany nowy “Globalny smartfon”, którym ma być Xiaomi Mi4i. Dla Chińskiego Apple kraj ten jest drugim największym rynkiem zbytu zaraz po Chinach. Nie dziwi więc już fakt, że premiera będzie miała miejsce właśnie w indyjskiej stolicy – Nowe Delhi. W dniu wczorajszym wyciekły informacje na temat prawdopodobnej specyfikacji tego telefonu.
Niewykluczone, że podczas prezentacji zostanie przedstawiony nie tylko nowy smartfon. Bazując na nazwie tego wydarzenia podejrzewamy, że zostaną przedstawione także kolejne kraje, w których oficjalnie będzie można zakupić produkty Xiaomi. Od pewnego czasu Xiaomi bardzo mocno walczy z podróbkami swoich produktów. Już kilka tygodni temu Hugo Barra zapowiedział, że w krajach europejskich będzie można zakupić wszystkie akcesoria przez stronę Mi.com. Czyżby idąc za przykładem OnePlus Xiaomi również zdecydowało się na wprowadzenie ogólnoświatowej internetowej sprzedaży?
Xiaomi Mi4i ma być 4.9-calowym smartfonem o rozdzielczości Full HD. Sercem urządzenia ma być procesor Qualcomm Snapdragon 615 z układem Adreno 405, a całość pracować będzie w oparciu o 2 GB pamięci operacyjnej RAM. Zdjęcia będzie można wykonać za pomocą 13-megapikselowego aparatu, a zapiszemy je na 16-gigabajtowej pamięci rozszerzalnej o karty microSD. Plotka głosi, że Xiaomi Mi4i będzie posiadał od wyjęcia z pudełka system MIUI 6 zbudowany na Androidzie 5.0.2.
Źródło: Phone Arena
Xiaomi Mi Note Pro był do tej pory telefonem – widmo. Bardzo dużo się o nim pisało, wielu porównywało to urządzenie z innymi produktami, ale oficjalnie pokazany był tylko kilka razy. Musiało minąć ponad dwa miesiące od daty premiery, aby pojawiła się konkretna data wejścia tego urządzenia do sprzedaży. Mimo wysokiej ceny model ten na pewno cieszyć się będzie bardzo dużą popularnością w związku z jego elitarnością.
Xiaomi Mi Note Pro posiadać ma ekran o przekątnej 5.7 cala i rozdzielczości 2560 x 1440 pikseli, co dawać będzie zagęszczenie 515 ppi. W phablecie tym zastosowany zostanie ekstremalnie wydajny układ Qualcomm Snapdragon 810, który stosowany jest jak na razie tylko w najdroższych flagowcach, pracujący w oparciu o 4 GB pamięci RAM. Większość rozwiązań, o których do tej pory mogliśmy tylko przeczytać, jest wykraczająca poza możliwości techniczne dla standardowych użytkowników. Sztandarowym przykładem będzie w tym wypadku nawet umożliwienie przepływu danych z prędkością do 450 Mb/s. Wiele jeszcze czasu minie, zanim w Polsce będziemy mogli korzystać z takiej prędkości w technologiach mobilnych.
Zgodnie z informacją prasową już jutro odbyć się ma oficjalna konferencja prasowa, na której przekazana zostanie informacja na temat wejścia do sprzedaży największego flagowca od Xiaomi. Model Mi Note Pro dostępny będzie w sprzedaży od 31 marca 2015 w cenie 522 dolarów w Chinach. Jeżeli Xiaomi nie zdecyduje się na dystrybucję swoich urządzeń do Europy, to chińscy resellerzy narzucą sobie najprawdopodobniej marże po której cena urządzenia przekroczy 600 dolarów.
Źródło: GSM Dome
Wszyscy wielbiciele chińskiej myśli technicznej znają dobrze firmę Xiaomi. Stosunkowo młody producent zdobył już bardzo duże grono wielbicieli nie tylko w Państwie Środka, ale również na terenie prawie całego świata. Od dawna firma znana była jako jedna z nielicznych zachowujących świetny stosunek ceny do jakości. Pewnego rodzaju odskocznią była ostatnia premiera Xiaomi Mi Note, dla tego modelu już na pierwszy rzut oka narzucona została trochę większa marża niż w latach poprzednich dla podobnych modeli flagowych.
Xiaomi zaczyna coraz bardziej się cenić, zrównując powoli stawki z ogólnoświatowymi korporacjami. Nie zamierza jednak rezygnować ze średniego segmentu cenowego, ponieważ to właśnie tutaj znajduje się największa ilość użytkowników. Od dłuższego jednak czasu coraz częściej słychać jest plotki o nowym urządzeniu lub serii urządzeń, które mają osiągnąć niespotykany do tej pory pułap cenowy, czyli tytułowe 60 dolarów.
Lei Jun w ostatnim wpisie jednoznacznie zdementował plotki o nadchodzącym urządzeniu niskobudżetowym od Xiaomi. Głównym czynnikiem, na który powołuje się CEO firmy jest dostarczanie najwyższej jakości i niezapomnianych doświadczeń podczas korzystania z urządzeń chińskiego Apple. Będąc szczerym, mam jednocześnie wrażenie, że za tymi słowami skrywa się również ukryta myśl mówiąca: “Na tanich telefonach można zarobić mniej”. Cieszę się jednak, że sprawa została postawiona tak otwarcie. Pewny jestem, że za jakość trzeba zapłacić, a oszczędni najczęściej płacą dwa razy.
Źródło: GSM Dome
Od dawna znany jest na całym świecie utarty schemat, który mówi, że Chińczycy potrafią podrobić wszystko. Lata temu czytałem artykuły, w których opisywany był proces produkcji różnego rodzaju podzespołów i produktów. Ciekawostką jest na przykład idea oznaczania, gdzie dany produkt został zrobiony. Różnica między “Made in China” i przykładowo “Made in USA” w dużej mierze polega na miejscu ostatecznego złożenia do całości drobnicy wyprodukowanej w większości i tak w ChRL. No i oczywiście finalnie wiąże się to z ogromną różnicą w cenie obu produktów. Piękno chińskich urządzeń tkwi też w multizadaniowości pracowników. Bardzo dobrym przykładem są fabryki Foxconn, w których składane jest elektronika dla większości znaczących na świecie firm, z Apple na czele. Niestety, duża ilość fabryk oraz jeszcze większa szara strefa pozwala na wprowadzanie do obrotu niepełnowartościowych towarów, czyli mówiąc prosto – podróbek. Buty, zabawki, sprzęt elektroniczny a nawet jajka są każdego dnia kopiowane na masową skalę. Xiaomi – jako szanujący się chiński producent – postanowił utrudnić nieuczciwym sprzedawcom dotychczasowy proceder.
Xiaomi stara się jak najlepiej dbać o swój wizerunek na arenie międzynarodowej. O ile nie ma problemów z zakupem oryginalnego telefonu, czy też zestawów akcesorii w Chinach, o tyle jest to bardzo mocno utrudnione przy reszcie świata. Do tej pory odsprzedażą urządzeń zajmowali się tak zwani resellerzy, którzy kupowali telefony, dokładali trochę marży i wysyłali to dalej w świat. Ciężko jest jednak wyłapać, który sprzedawca jest godny zaufania, a nawet u tych zaufanych czasem pojawiają się wpadki. Dlatego też na przeciw potrzebom konsumentów Xiaomi poczyniło pierwszy krok do globalizacji swoich produktów. Według najnowszego oświadczenia wystosowanego przez Hugo Barrę, poprzez internetowy sklep Mi.com. Wstępnie w sprzedaży mają być tylko najpopularniejsze – a jednocześnie najczęściej podrabiane akcesoria, czyli słuchawki dokanałowe i nauszne, powerbanki, oraz opaskę MiBand. Na obecną chwilę nie planowana jest jeszcze sprzedaż telefonów, ale moim zdaniem to jest już tylko kwestia czasu – Chiny stają się powoli zbyt małe dla Xiaomi.
Źródło: GizChina
Nowy Rok w Chinach jest już w pełni. Jak zawsze oprócz świętowania jest to także czas wielkich podsumowań. Nie zdziwiłem się, widząc najnowszy raport dotyczący sprzedaży telefonów komórkowych w Chinach, gdzie podsumowany został cały poprzedni rok pod względem sprzedaży telefonów komórkowych. Coraz większy udział mają produkty typowo “chińskie”, ale o tym za chwilę.
Na początek trochę suchych faktów. Według wyżej widocznej tabeli, na mobilnym rynku nastąpił wzrost ilości smartfonów o 20% względem ubiegłego roku. Największy spadek zaliczył Samsung, którego udział spadł o 22.4%, natomiast największy wzrost sprzedaży widoczny jest w firmie Xiaomi, którego sprzedaż skoczyła o 186.5%, dzięki czemu producent ten jest w tym momencie najchętniej wybieranym wśród wszystkich chińskich klientów. Mowa tu oczywiście o zestawieniu rocznym, jeżeli zobaczymy jak kreowała się sytuacja tylko między ostatnimi kwartałami, sytuacja będzie wyglądać trochę inaczej.
W czwartym kwartale 2014 roku nadal na pierwszym miejscu znajduje się Xiaomi z wynikiem 13.7%, na drugim miejscu znalazł się niespodziewanie Apple z wynikiem 12.3%. Jest to skok o 99.7% względem analogicznego okresu czasu w 2013 roku, który został spowodowany wprowadzeniem na rynek większych urządzeń (iPhone 6 oraz iPhone 6 Plus). Samsung nadal zalicza coraz większe spadki, znajdując się na piątym miejscu w ubiegłym kwartale. Produkty tej firmy wybrało 7.9% klientów. Mimo dosyć dobrego wyniku widzimy tu nadal tendencję spadkową, która najprawdopodobniej spowodowana jest niskim stosunkiem ceny do oferowanych podzespołów.
Jak dobrze widać w powyższym zestawieniu, nastroje wśród konsumentów są bardzo zmienne. Podejrzewam, że wyniki też mogą być w pewien sposób przekłamane, ze względu na dużą ilość resellerów, którzy kupują telefony w Chinach i wysyłają je dalej w świat. Nie zmienia to jednak faktu, że Xiaomi mimo bardzo krótkiego stażu w branży telekomunikacyjnej, zasłużenie zajął stabilną pozycję w czołówce wybieranych producentów.
Źródło: IDC
Każdy szanujący się producent dba o swoich klientów. Nie od dzisiaj stosowane są ku temu różnego rodzaju akcje promocyjne, które umożliwią nam zakup naszego wymarzonego urządzenia o kilkadziesiąt procent taniej. Może nie wszyscy jeszcze o tym wiecie, ale zbliża się Nowy Rok. Tak, jest luty. Tak, chodzi o Nowy Rok w Chinach, który bardzo często nazywany jest jako “Spring Festival”, czyli Święto Wiosny. Już w przyszłym tygodniu – dziewiętnastego lutego rozpocznie się Rok Owcy. Z tej też okazji Xiaomi przygotowuje swoich fanów do tego wydarzenia wypuszczając kilka promocyjnych spotów w internecie.
Jak dobrze widzicie, wyżej pokazane reklamy wypełnione są kolorami i szczęśliwymi ludźmi. Nie wiem, czy istnieje możliwość bardziej bezpośredniego przekazu, niż ten widoczny powyżej. Jak pewnie zauważyliście, Xiaomi Mi Note ma być w tym roku najbardziej promowanym urządzeniem spośród portfolio producenta. Nie dziwi mnie to specjalnie, w końcu po samej cenie widać, że Xiaomi nałożyło na ten telefon odrobinę wyższą marżę. Wiosenny Festiwal jeszcze przed nami, tak więc czekamy na kolejne zapowiedzi i promocje.
Źródło: GizmoChina
Xiaomi zaprezentował w połowie stycznia najnowszy phablet, Xiaomi Mi Note. Jest to na ten moment najwyższy model oferowany przez producenta, tym bardziej, że jednocześnie zapowiedziany został fenomenalny odpowiednik w wersji Pro. Nie zmieniło to jednak faktu, że producent pracuje nad kolejnym urządzeniem, które skierowane będzie dla osób potrzebujących trochę mniejszego ekranu. W listopadzie pisaliśmy o prawdopodobnym wyglądzie frontowego panelu Xiaomi Mi5, które pojawiło się na Weibo. W dniu dzisiejszym jesteśmy już pewni, że w ten właśnie sposób wyglądać będzie następca modelu Mi4.
Xiaomi Mi5 nadal jest tajemnicą pod względem parametrów technicznych. Najprawdopodobniej będzie to urządzenie o przekątnej około 5.2 cala z rozdzielczością Quad HD (2550 x 1440 pikseli). Jeżeli wszystkie przesłanki okażą się prawdziwe, to wewnątrz zaimplementowane zostanie 3 lub 4 GB pamięci RAM, która wspomagać będzie w pracy układ Qualcomm Snapdragon 810. Bardzo możliwe, że prezentacja tego urządzenia będzie powiązana z konferencją Xiaomi, która zaplanowana została na 12 luty w San Francisco. Czyżby firma planowała ekspansję na najbardziej chłonny pod względem nowości rynek amerykański? Tego dowiemy się już za tydzień.
Xiaomi według większości rankingu znajduje się na 3 miejscu pod względem ilości sprzedanych telefonów na świecie. Niewiarygodne jest zaufanie większości użytkowników do tak młodej marki. Większość producentów na tak dobre wyniki musi pracować przez wiele lat, a najdrobniejsze potknięcia skutkować mogą długotrwałymi skutkami, w przeważającej większości – negatywnymi. Chiński Apple nie zdołał się jeszcze na własnej skórze przekonać o potędze tłumu i szybkości przesyłania niepochlebnych opinii. W końcu najczęściej opinie wyrażają osoby niezadowolone.
Xiaomi popełniło błąd. Nie jest to błąd byle jaki. Kiedyś producent oferował innowacyjne rozwiązania, wysokie parametry techniczne, a wszystko w niezwykle atrakcyjnej cenie. Pierwszym tego typu przykładem jest Xiaomi Red Rice, który w późniejszym czasie został przemianowany na Xiaomi Redmi. Za niezwykle okazyjną cenę można było otrzymać urzędzenie, które wyróżniało się na rynku niesamowitym stosunkiem ceny do jakości, jednocześnie zaopatrzone w najgroźniejszą broń – system operacyjny MIUI. W ostatnim czasie wprowadzony został do sprzedaży już drugi następca tego telefonu, który światu przedstawiony został jako Xiaomi Redmi 2.
Model Redmi 2 wyposażony został w 4.7-calowy ekran HD, 1 GB pamięci RAM, 8 GB pamięci na dane i aplikacje oraz czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 410, za pomocą którego korzystać możemy z dobrodziejstw technologii LTE. Fani marki mieli największe wątpliwości do ilości oferowanej pamięci. Zgodnie z najnowszymi informacjami, potwierdzonymi przez Hugo Barrę, do portfolio Xiaomi ma wejść wersja wyżej wymienionego telefonu o odświeżonych parametrach. W nowszej wersji zaimplementowane zostaną 2 GB pamięci RAM oraz 16 GB pamięci flash. Wybierając jednak telefon zwróćcie uwagę na tę wersję. Na obecną chwilę upgrade dotyczy tylko wersji z “chińskim LTE”, które nie zadziała w Polsce. Na wersję europejską będziemy musieli jeszcze trochę poczekać, najprawdopodobniej wzrośnie też cena nowszego urządzenia, jednakże zmiana będzie nieznaczna.